Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Artur Pałyga, data publikacji: 2018.10.08

SMOK SIĘ BUDZI

Świnia wie mniej, dlatego lepiej rozumie, rozumie prawdę bijącego serca i prawdę topora.

Może to są rzeźnicy, ci opowiadacze?

Golla biegnie w pościgu za świnią, w którym ze względu na tuszę byłby bez szans, gdyby nie potworny balast klapy od dołu z nieczystościami, którą ranna świnia ciągnie za sobą. … i świnia również jest bardzo samotna i przerażona w swoim bólu, bo ją również bardzo boli.

Ból, kał i przerażenie. A przy tym, nie wiadomo właściwie dlaczego, strasznie to wszystko komiczne. Bo jak się tu nie rozrechotać. Pijany rzeźnik z siekierą biegnie za niedorżniętą świnią, która ciągnie za sobą obesraną klapę. Boki zrywać! Jaja nie do wytrzymania.

Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, co słychać, powiedziałbym, że słychać potworny, brzydki ryk nieudolnie zarzynanej świni. Bo źle się zamachnął. Bo podpity rzeźnik źle się zamachnął. Nikt nie jest doskonały. Cała historia zaczyna się od przebudzenia i od co słychać. Od groteskowo-upiornego, z trzewi krwawiących, z otępiałego przerażeniem mózgu wydartego kwiku.

Smok jest dlatego straszny, że wie, co każdego czeka. Widzi z góry. Sponad planu. Dlatego grozą zieje. Straszliwie kwiczącą grozą.

Radzim wsiąknął w ziemię niedaleko garnka, który wcześniej zakopał, a z ziemi wyssały go drzewa, które potem ścięto, a potem zmurszały, i Radzim wrócił do ziemi, i znowu został wyssany, i znowu wrócił. Dlatego drzewo i człowiek są tym samym.

Sarny nie mają imion, ale dwóm z nim nadamy jakieś, aby odróżnić je od innych saren. To takie małe oszustwo, takie samo jak te, które stosujecie, aby przekonać samych siebie, źe różnicie się czymkolwiek od swoich bliźnich. Że jesteście osobni.

Trwają próby do "Dracha". Tym aktualnie żyjemy.



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.09.15

WEJŚCIE SMOKA

Świnia wie mniej, dlatego lepiej rozumie, rozumie prawdę bijącego serca i prawdę topora.

Tak zaczyna się "Drach" Szczepana Twardocha. Tak zaczyna się nowy sezon. Od "Dracha". Niełatwo.

Golla biegnie w pościgu za świnią, w którym ze względu na tuszę byłby bez szans, gdyby nie potworny balast klapy od dołu z nieczystościami, którą ranna świnia ciągnie za sobą. … i świnia również jest bardzo samotna i przerażona w swoim bólu, bo ją również bardzo boli.

Ból, kał i prerażenie. A przy tym, nie wiadomo właściwie dlaczego, strasznie to wszystko komiczne. Bo jak się tu nie rozrechotać. Pijany rzeźnik z siekierą biegnie za niedorżniętą świnią, która ciągnie za sobą obesraną klapę. Boki zrywać!

Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, co słychać, powiedziałbym, że słychać potworny, brzydki ryk nieudolnie zarzynanej świni. Bo podpity rzeźnik źle się zamachnął. Nikt nie jest doskonały. Cała historia zaczyna się od przebudzenia i od co słychać. Od groteskowo-upiornego, z trzewi krwawiących, z otępiałego przerażeniem mózgu wydartego kwiku.

Smok-drach jest dlatego straszny, że wie, co każdego czeka. Widzi z góry. Sponad planu. Dlatego grozą zieje. Straszliwie kwicząca groza. Widzi też, co nas czeka. Teatr, aktorów, autorów, widzów.

Radzim wsiąknął w ziemię niedaleko garnka, który wcześniej zakopał, a z ziemi wyssały go drzewa, które potem ścięto, a potem zmurszały, i Radzim wrócił do ziemi, i znowu został wyssany, i znowu wrócił. Dlatego drzewo i człowiek są tym samym.

Krótko mówiąc, zaczynamy od najlepszej polskiej literatury dzisiejszej. Szykujcie się!



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.06.21

PRZEKONANIA

Brałem udział w takiej rozmowie. Ludzie związani z teatrem. Z różnych części Polski. Rozmowa zeszła na Teatr Śląski.

- Byłem w tym teatrze i nic nie zrozumiałem. Mówili językiem, którego nie rozumiałem. To chyba nie powinno tak być. Wyszedłem w trakcie.

- To świetnie przecież! Mówili swoim językiem!

- No dobrze, ale powinni może napisy puszczać.

- Przecież to jest ich teatr, ich język. Po co napisy?

- Żebym zrozumiał?

- W Barcelonie masz teatr po katalońsku i to jest oczywiste. Nie ma żadnych hiszpańskich napisów. Tutaj to chyba jedyny taki teatr w Polsce. To jest wartość!

Nieprzekonany nie przekonał się do końca, ale też nie był tak nieprzekonany, jak na początku.

Tymczasem zupełnie a propos w teatrze znów rządzi Szczepan Twardoch. Trwają próby do "Dracha".

No i przedfinałowa gorączka w Szkole Pisania Sztuk. Finał w niedzielę, 24 czerwca od 16.00. Ostatnie poprawki.

 



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.06.05

SZKOŁA UDRĘK

Rozpoczniemy trzeci rok Szkoły Pisania przy Teatrze Śląskim.

Szkołą nazywa się dumnie i na wyrost. Są to po prostu zajęcia warsztatowe, które sam prowadzę.

Chodziłem kiedyś, kiedyś na Szkółkę Literacką, którą też prowadził jeden człowiek. Dużo tej Szkółce zawdzięczam. Mam sentyment. Stąd swoje zajęcia też sobie tak nazwałem.

Tłumaczę zawsze od początku, że to ja sam po prostu dzielę się swoim doświadczeniem. Próbuję rzeczy, których sam na sobie spróbowałem. Nie jest to nic efektownego. Nie jest to magia. Nie są to też ćwiczenia, jakie robi się na kursach creative writing.

Kiedy sam zaczynałem pisać, najwięcej dawały mi rozmowy z innymi piszącymi, czytanie im swoich tekstów, słuchanie ich tekstów, wspólne czytanie jakichś innych tekstów i gadanie o tym. To działało, jak nic innego. Więc używając modnego żargonu, można by powiedzieć, że na zajęciach Szkoły Pisania stwarzamy przestrzeń do dialogu :))

To bywa szokujące, takie zderzenie. Teksty, które dotąd pokazywane były tylko w przyjacielskim ciepełku, gdzie, cokolwiek by to było, budzi aplauz i głaskanie po głowie, konfrontowane są z tekstami i opiniami innych pisarzy. To niekoniecznie przyjemne, a wręcz może zadziałać jak długo i powoli działająca trucizna.

Generalnie pisanie nie jest ani zdrowe, ani terapeutyczne. A bywa i przeciwnie, że jest kompletnie chore i wpędza w stany przykre i miażdżące. Samo w sobie jest czynnością żmudną. Tak. Tak pragnąłbym zareklamować tę szkołę.

Będzie temat wiodący – wielkie narracje, wielkie opowieści. Czym jest wielka opowieść? Na przykład, że ludzkość zmierza drogą nieprzerwanego postępu ku nieuchronnej katastrofie. Albo że historia człowieka to historia zbawienia. Albo że świat to wielki mechanizm, w którym wszystko jest ze wszystkim połączone. Wielkie opowieści objaśniają nasz los i tłumaczą nasze miejsce w świecie.

Chętnych do uczestnictwa w zajęciach proszę o przesłanie fragmentu dialogu, scenę dramatyczną z tym właśnie związaną na mojego maila: appalyga@gmail.com

Drugim warunkiem jest stawienie się 24 czerwca o godz. 16.00 na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego, aby wziąć udział w finale tegorocznego kursu Szkoły Pisania, a następnie w rozmowie.

Zapraszam!