|
|
Rudolf ZiołoNazywa się go poetą teatru, artystą metafizycznym. Poprzez swoje spektakle szuka odpowiedzi na pytania egzystencjalne, najważniejsze i ostateczne. W Teatrze Śląskim Rudolf Zioło przygotował Dżumę Alberta Camusa. Po ukończeniu filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie studiował w leningradzkim Instytucie Teatru, Muzyki i Kinematografii na Wydziale Reżyserii i Dramatu (1977-82). W tamtym czasie w szkole wykładali między innymi: Georgij Towstonogow i Lew Dodin. Rudolf Zioło był także asystentem Erwina Axera podczas prób do NASZEGO MIASTA Thorntona Wildera (1979) w Towstonogowskim Teatrze Dramatycznym. W 1982 roku rozpoczął pracę w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Ówczesny dyrektor, Mikołaj Grabowski, zatrudnił go w charakterze konsultanta programowego z prawem realizacji reżyserskich. Po czterech latach w Teatrze im. Słowackiego Rudolf Zioło przez następnych dwanaście był etatowym reżyserem Starego Teatru w Krakowie (1986-98). Tu wyreżyserował słynną REPUBLIKĘ MARZEŃ Brunona Schulza (1987), KSIĘŻNICZKĘ TURANDOT Carlo Gozziego (1990), SEN NOCY LETNIEJ Williama Shakespeare'a (1992), REFORMATORA Mykoły Kulisza (1995). Współpracując ze znakomitymi aktorami stworzył spektakle o niezwykłej sile i teatralnym uroku. Od 1998 roku reżyser należy do zespołu Teatru Powszechnego w Warszawie oraz do zespołu Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Od kilku lat jest również wykładowcą na wydziale reżyserii w krakowskiej PWST. Zapytany, co jest dla niego ważne w teatrze, Zioło odpowiadał:
Rudolf Zioło słynie z tego, że wiedzy o świecie prawie nie szuka w
tekstach współczesnych autorów. Poza prozą Jerzego Pilcha (INNE
ROZKOSZE) magiczny świat Zioły zaludniają bohaterowie klasyki, od
romantyzmu po początek XX wieku. Do niektórych utworów wraca parokrotnie
(ONI, PSIE SERCE, SEN NOCY LETNIEJ, WUJASZEK WANIA), odnajdując z innymi
aktorami nowe warianty interpretacji. Teatr Rudolfa Zioło jest:
"wyznaniem wiary w sztukę. Nawet naznaczona znamionami schyłku, nawet
dekadencka, może wciąż czerpać siłę z siebie samej i dla siebie stanowić
punkt odniesienia. Bo w sztuce (w teatrze) dzięki iluzji można osiągnąć
prawdę, a rzeczywistością rządzi kłamstwo i fałsz. Ostatecznie piękno,
znak ludzkich marzeń i twórczej wyobraźni, bywa czymś bardziej realnym
niż to, co nas na co dzień otacza." (Beata Guczalska, "Teatr" 6/1992)
Wypowiedzi prasowe reżysera: "To, co kiedyś było grzechem, dzisiaj nie jest. Kiedyś był kodeks honorowy i niemodna panna cnota. Mówiono: mężczyzno, po tym, co zrobiłeś, powinieneś popełnić samobójstwo. Dziś jest coś, co nazywamy grą, marketingiem, socjotechniką. Tak, człowiek jest nikczemny. (...)" Dziś handluje się wszystkim. Nie ma granic. To garnek wyborczy. Jak już dojdziemy do złotego runa, zapominamy, że tak naprawdę ta owca, która miała złote runo, wcale nie była bogata. Ona była tylko ofiarą, łupem. Czasem łupem jest to metaforyczne złote runo, a czasem - barania zgoda, ufność i głupota. (...) "Satysfakcja bycia interpretatorem współczesności jest większa, jeżeli to przeprowadzić przez pewien obszar kultury czy tradycji literackiej. To lepsze niż stanąć naprzeciwko widza i pokazać te same majtki, tę samą d...ę czy sterczący obrzydliwie siusiak. Zastanawiam się, czy się schylać i jeszcze bardziej epatować przez wizjer czy może przez lustro troszkę oddalone, trochę w innej ramie. Nie unikałem tekstów współczesnych. W wyniku przyjaźni z Pilchem zrealizowałem jego teksty w teatrze i telewizji. Miałem też słabość do rosyjskiej literatury, przeżyłem dużą przygodę z aktorem i tamtą tradycją literacką. To nie jest niechęć czy specjalizacja. Tak się po prostu składa." Rozmowa z Ewą Koszur
"- Na pewno nie ma możliwości powrotu do tradycyjnego teatru, bo zmienił się on trwale przez coraz częstsze wykorzystywanie technik medialnych. Nie sądzę jednak, żeby technologie na stałe wyparty żywe słowo i spotkanie widza z aktorem. Poprzez wymieszanie różnych gatunków, jak ma to miejsce w muzyce, teatr będzie nadal swój język odświeżał i konfigurował. Bądźmy spokojni o przyszłość teatru." Rozmowa z Anetą Dolega
|