01.02.2010
Pokłosie Roku Słowackiego

Niesamowite uczucie

„Wielkie czytanie i śpiewanie Słowackiego”, prowadzone przez Annę Podsiadło i Andrzeja Króla, składało się z dwóch części: literackiej i muzycznej. Na Scenie Kameralnej teksty poety prezentowali aktorzy Teatru Śląskiego, występujący niegdyś w sztukach Juliusza Słowackiego. Ich recytacje przeplatane były wierszami wieszcza, śpiewanymi przez uczniów I LO im. Słowackiego w Chorzowie. Na widowni zasiadły m.in. dyrektor Krystyna Szaraniec i Otylia Czerny – honorowy prezes śląskiego oddziału Towarzystwa Kultury Teatralnej.

Anna Kadulska niezwykle ekspresyjnie wykonała monolog Diany z „Fantazego”, w pamięć zapadli także dwaj odtwórcy roli Kordiana – Andrzej Dopierała (spektakl w reżyserii Jerzego Zegalskiego z 1984 roku) i aktor Sceny Polskiej w Czeskim Cieszynie Grzegorz Widera (przedstawienie, reżyserowane przez Zbigniewa Zasadnego w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu – premiera miała miejsce w 1998 roku). Violetta Smolińska (mająca w dorobku rolę Balladyny a także Popadianki w „Śnie srebrnym Salomei”) czytała jedyny zachowany list matki do Słowackiego, a syn aktorki – Jakub – przytoczył odpowiedź poety na korespondencję rodzicielki. Duże brawa należą się młodemu człowiekowi, który świetnie poradził sobie z tą niezwykle trudną materią literacką. Alina Chechelska (druga Popadianka ze „Śnu srebrnego Salomei” w reż. Krzysztofa Prusa) przeczytała wiersz „Rzym”, Maria Stokowska z kolei – „Kiedy prawdziwie Polacy powstaną…” i „Na sprowadzenie prochów Napoleona”. „Rozłączenie” znakomicie zinterpretował Krzysztof Misiurkiewicz – mówił niespiesznie, jakby szukając właściwych słów. Fragment o tym, że „trzeba niebo zwalić, i położyć / Pod oknami, i nazwać jeziora błękitem”, zabrzmiał niezwykle obrazowo… aktor recytował także „W pamiętniku Zofii Bobrówny”. O swoim „prywatnym” Słowackim opowiedziała również Anna Podsiadło, czytając fragment poematu „W Szwajcarii”, zaczynający się od słów: „Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać…”.

W części muzycznej widzowie słuchali przede wszystkim Rafała Szymala, który, akompaniując sobie na pianinie, zaśpiewał mocnym, niezwykle czystym głosem „Sumienie”, „Hymn” i „Romantyczność” – w ostatniej z pieśni dał o sobie znać talent komediowy młodego kompozytora. Maryla Lossa wykonała „Rozłączenie”, a chór damsko-męski z III a (Agnieszka Bartusiewicz, Magdalena Dornik, Justyna Marczak, Paweł Chyra i Michał Praski) brawurowo zaprezentował „Baranki moje” i „Przy kościółku” (ostatni z wierszy można znaleźć na płytach Wandy Warskiej). „O Janku, co psom szył buty” zabrzmiało jak rasowy blues, śpiewany po raz 22. „Testament mój” natomiast – wręcz rockowo. Wykonującemu hymn szkoły Michałowi Włóczko udało się uwypuklić wszystkie ukryte w gitarze akustycznej niuanse brzmieniowe. To niesamowite uczucie widzieć, jak wypełniający do ostatniego miejsca Salę Kameralną widzowie wstają i śpiewają: „Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna, / Co mi żywemu na nic… tylko czoło zdobi; / Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna, / Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi”.

Tomasz Klauza