13.04.2010
Studium Wiedzy o Teatrza

„Szukam tam, gdzie jest mądrze”

Wtorkowe spotkanie rozpoczęło się od uczczenia minutą ciszy ofiar sobotniej katastrofy pod Smoleńskiem. Również w atmosferze smutku utrzymane były kompozycje, wykonane w niesamowitym skupieniu przez Katarzynę Jarczyk z jaworznickiej Miejskiej Orkiestry Kameralnej Archetti. Dopiero w melodiach utworów, zaprezentowanych przy akompaniamencie Wojciecha Skowrońskiego, znalazło się miejsce zarówno na dramatyzm, jak i na chwilę oddechu.

Gdy na Scenie Kameralnej pojawili się goście, prowadzący spotkanie Tadeusz Bradecki przybliżył zebranym sylwetkę Gabriela Gietzky’ego – absolwenta warszawskiego Wydziału Reżyserii Dramatu i krakowskiej PWST (wydziały zamiejscowe we Wrocławiu). Jako aktor zagrał w dziewiętnastu przedstawieniach. Niektóre jego role to Romeo w tragedii Szekspira, Peer Gynt w dramacie Ibsena, Tadeusz w adaptacji narodowej epopei, Hanemann i Heinrich von Kleist w adaptacji powieści Stefana Chwina, Błazen i Lizander w „Gramy Szekspira”, Kretynik w „Bogu” Allena, M2 w „Gdyby” Schaeffera, a także Lili i Gracz w „Kowalu Malambo” Słobodzianka. Obecnie reżyser określa się mianem „niepraktykującego aktora”. Gabriel Gietzky zaczynał jako asystent Krystiana Lupy (warszawskie „Wymazywanie” i wrocławski „Azyl”), później wystawiał zarówno teksty współczesne („Morderstwo” Levina, „Kosmetyka wroga” Nothomb, „Przytuleni” Gardella, „Wariacje bernhardowskie” Fiugajskiego, „Kambek” Ulickiego, „Pułapka” Różewicza), jak i klasykę („Nos” Gogola, „Igraszki z diabłem” Drdy, „Ożenek” Gogola, „Gwałtu, co się dzieje!” Fredry, „Dziady” Mickiewicza, „Kupiec wenecki” Szekspira). Mając jednak w dorobku reżyserskim już kilkanaście przedstawień, wciąż podkreśla, że przystępując do pracy nad spektaklem czuje się permanentnym debiutantem – za każdym razem musi od nowa oswajać świat, wstępując do kolejnej rzeki i zabierając w tę podróż zarówno realizatorów, jak i widzów. Wybierając teksty, „szuka tam, gdzie jest mądrze” i uważa, by nie ulec zaklasyfikowaniu np. jako przedstawiciel „młodszych zdolniejszych”.

W Polsce zafascynowany tragedią antyczną Michel Tremblay znany jest jedynie jako autor „Siostrzyczek”, które na początku lat 90. w Teatrze Telewizji realizowała Barbara Sass (grały m.in. Anna Dymna, Iwona Bielska, Beata Fudalej, Katarzyna Gniewkowska, Elżbieta Karkoszka, Dorota Segda i Dorota Pomykała). W 2000 roku sztukę tę – pod nieco zmienionym tytułem „Szwagierki” – wystawiła także chorzowska „Rozrywka”. Teksty kanadyjskiego pisarza, scenarzysty, tłumacza i dramaturga opowiadają historię jednej rodziny – przykładowo Albertyna pojawia się jako Ciocia Bercia w tłumaczonej na polski sztuce „Do widzenia, do jutra”. „5 razy Albertyna” jest niezwykle wnikliwą wiwisekcją tego, co na przestrzeni 50 lat wydarzyło się w obfitującym w kryzysy i wybuchy wściekłości życiu bohaterki.

Widzowie pytali Gabriela Gietzky’ego przede wszystkim o kwestie, związane z pracą reżysera. Cytowano Zygmunta Hubnera („80 % przedstawienia to obsada”) i Andrzeja Wajdę („Reżyseria to wybór tekstu i aktorów, a reszta to piłowanie laubzegą”), a dyrektor Bradecki niezwykle emocjonalnie i z ogromną erudycją opowiadał o tym, jak na przestrzeni wieków kształtował się zawód reżysera. Zapytany o to, ile zwykle trwają próby, Gabriel Gietzky podał skrajny przykład „Trylogii smoka” Roberta Lepage’a, która miała premierę w 1984 roku i na przestrzeni dwudziestu lat wciąż ewoluowała (wersja, zaprezentowana sześć lat temu podczas Festiwalu Festiwali Teatralnych „Spotkania” trwała sześć godzin).

Kolejne spotkanie w ramach SWoT już 11 maja, kontynuowana będzie również formuła, polegająca na urozmaicaniu wtorkowych rozmów.

Tomasz Klauza