Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Artur Pałyga, data publikacji: 2018.05.22

LHOTSE

Już!



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.05.14

OSTATNIA PROSTA

Przed ostatnią prostą przyszła do nas Cecylia Kukuczka. Obejrzała próbę. Miała uwagi. Wzruszyła się. Powiedziała, że przyjdzie i będzie zapraszać rodzinę i znajomych. Taki pierwszy kwiat nam zakwitł w naszych Himalajach.

Poza tym napięcie rośnie. I teatr jest obecnie pod napięciem, więc uwaga!

Jeszcze trwają poprawki, jeszcze ostatnie szlify w tekście, jeszcze się waży, która scena wypadnie, która zostanie. Jeszcze jest tuż przed. Za chwilę będzie tuż po. Mamy czas przejścia.

I nigdy nie wiadomo nic na tym etapie. A jak coś wiadomo, to można się bardzo pomylić.



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.05.08

DADA

Robiliśmy ten spektakl przez rok. Próby odbywały się nieregularnie,ale stale i nieprzerwanie. Chciałem zobazzyć, jak to jest, reżyserować. Ogłosiłem studentom Szkoły Aktorskiej Teatru Śląskiego, że nie reżyserowałem niczego do tej pory, że jest to ryzyko, nie ma scenariusza, wszystko stworzy się w trakcie pracy i kto chce. Wykrystalizowała się grupa, która przetrwała wszystkie burze, przerwy, problemy. Bywało, że wychodziliśmy z próby na Scenie w Galerii grubo po północy, idąc przez opustoszały sklep i szukając możliwości wyjścia.

Zrobiliśmy setki improwizacji, powstało masę przezabawnych i niezwykłych etiud. .Oczywiście pojawiił się problem niełatwy dla debiutanta-reżysera, jak przenieść tę niezwykłą energię, która się pojawiała na próbach, kiedy coś się właśnie rodziło? Jak ją przenieść do spektaklu, z możliwością powtarzania.

Przesuwaliśmy datę premiery. Po rozmowach z wstępną, testową grupką widzów, przemodelowaliśmy spektakl całkowicie. Powstał wreszcie w miarę spójny scenariusz. Demokratycznie, metodą głosowania wybraliśmy tytuł: "Dada z łasiczką". Sukces frekwencyjny podczas premiery przerósł nasze oczekiwania. Widownia Sceny Kameralnej naprawdę pękała w szwach.

Zakwalifikowaliśmy się na dobry festiwal teatrów offowych OFTEN w Ostrowie Wielkopolskim. Jedziemy tam w przyszłym tygodniu. Metodą głosowania nazwaliśmy grupę na potrzeby festiwalu, w zgodzie z tradycją dada, SSATŚ Krzesło (SSATŚ - Studenci Szkoły Aktorskiej Teatru Śląskiego). Przed festiwalem gramy u nas. W sobotę i niedzielę o godz. 19.00 na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego - "Dada z łasiczką".



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.04.30

KAMERALNIE

Lubię tę naszą scenę Kameralną.

Lubię, że wchodzi się do niej prosto z ulicy Warszawskiej z całym jej ulicznym ferworem, w tę małą, dziwną przestrzeń.

Lubię, że sąsiaduje z teatralną kawiarnią. W zasadzie są to przestrzenie połączone :) Kursuje się kawiarnanymi schodami w górę i w dół w przerwach podczas prób.

Lubię ten jej układ, z publicznością po dwóch stronach maleńkiej przestrzeni scenicznej, z jej zakamarkami, które staraliśmy się wykorzystać w "Dada z łasiczką". I że można chodzić za sceną, dookoła niej i mówić, i wszystko słychać.

Lubię jej intymność. Bardzo łatwo jest mi sie w niej skupić. Bardzo dobrze w tej przestrzeni niosą się myśli, sceniczne rozmowy. Jest świetna na sztuki konwersacyjne. Dlatego tak dobrze do niej pasuje "Wątpliwość", sztuka, która zbudowana jest na pełnych napięcia rozmowach. Tu wszystko rozgrywa się w tym, co powiedziane i co nie powiedziane, a niewypowiedziane unosi się w tej malenkiej przestrzeni pomiędzy widzami. Tu gra każdy gest, każde poruszenie i każda stłumiona emocja. Bliskość widza nie pozwala na taryfę ulgową. Wątpliwość jest pomiędzy nami, widzami, opływa nas, osacza, jest dotykalna. Ogląda się ten spektakl w tej przestrzeni jak pasjonujący mecz w jakiejś dziwnej dyscyplinie, która jest nam bliska, rozumiemy jej reguły, choć nie jest to dyscyplina olimpijska.

I lubię to powietrze, na które się wychodzi potem, od razu, prosto na Warszawską z jej nocnym już życiem i tak wyraźnie, tak ostro się czuje, że jest się trochę innym. Bo zawsze, kiedy się przejdzie proces intensywnego podążania za myślą, która skądś nas wyprowadza i dokądś prowadzi, jest się trochę kimś innym. I ta noc po spektaklu tę różnicę podkreśla.

I lubię ten niepokój widzów, kiedy dzielą się wątpliwościami, że woleliby jasność, woleliby pewność, woleliby wiedzieć, woleliby mieć rozstrzygnięcie. To, co wolisz, nie zawsze jest zdrowsze - myślę sobie, zapalając papierosa.