Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Artur Pałyga, data publikacji: 2017.09.18

POROZMAWIAJMY

– A co w Polsce się gra z najnowszej dramaturgii francuskiej? Kogo znacie? – zapytał kolega dramatopisarz z Francji.

– Yasminę Rezę. Tylko Yasminę Rezę.

– O nie! – wykrzyknął i ukrył twarz w dłoniach.

– Ale że co? Przecież to świetna pisarka.

– Chodzi o to, że tylko Rezę! Akurat Rezę, której u nas we Francji raczej się nie gra w teatrach publicznych, tylko w prywatnych.

– W całej Europie jest grana w publicznych.

– Ale we francuskiej polityce kulturalnej jest zasada, że jak coś na siebie samo zarabia, jak sztuki Rezy, to nie potrzebuje publicznych dotacji.

– Jesteście wyjątkiem.

– Był Beckett, był Ionesco, był Camus. A teraz naszą dramaturgię reprezentuje Reza – narzeka Samuel.

 

Tak. Tak właśnie jest. Był Beckett, był Ionesco, był Camus, a teraz jest Reza. Nastąpił zwrot. Rewizja.

Yasmina Reza czterokrotnie dostała Nagrodę Moliera, w tym za sztukę pt. „Sztuka”. Nie Beckett, ale Molier jest patronem jej dramaturgii. Molier i jego dworski wdzięk, salonowa ciętość języka, ekwilibrystyka konwersacji oraz błyskotliwie podany dydaktyzm. To Molier od „Pociesznych wykwintniś” i od „Szkoły żon”, a nie ten od „Don Juana” i „Świętoszka”. To dramaturgia konwersacji, nie dramaturgia akcji.

Zarówno „Sztuka”, jak i „Bóg mordu”, czyli dwie sztuki Rezy grane w polskich teatrach – tak jak i jej najnowszy tekst „Bella figura”, jeszcze w Polsce nie grany – to długie, udramatyzowane konwersacje, zderzenia poglądów, początkowo niewinne, później rozkręcające się, demaskujące, kompromitujące, zawsze dowcipne, zawsze śmieszne i straszne. Rozmowa jest światem. Wszystko rozgrywa się w rozmowie. Każde działanie, każdy przedmiot i każde zdarzenie nabiera znaczenia dopiero wtedy, kiedy jest omawiane. Czy to jest biały obraz, czy incydent pomiędzy dziećmi, czy zdrada małżeńska – wszystko zaczyna żyć i hulać, bo jest dyskutowane. W trakcie dyskusji ludzie dowiadują się, co tak naprawdę myślą na jakiś temat i tego się już nie da odwrócić, nie da się cofnąć raz wypowiedzianych słów. Można tylko gadać dalej, nagadać następne, próbując wyjść z klinczu. Nikt, kto wziął udział w dyskusji, nie wyjdzie z niej bez szwanku. W każdym coś się zmienia, coś się przesuwa. Każdy jest już trochę kim innym. Tak działa rozmowa. Tak działa Reza.



Artur Pałyga, data publikacji: 2017.09.11

NOWY POCZĄTEK

W kawiarence „Meanwhile” jeszcze pusto. Jeszcze się nie rozkręciło. Dopiero się zaczęło na nowo.

– Próby „Sztuki” trwają już jakiś czas przecież. – mówię.

– Ale to tylko trzy osoby – mówi pani Karolina zza baru, robiąc mi pierwszą w tym sezonie białą kawę – Pan Dopierała, pan Głybin i pan Warcaba. –

Pani Karolina z „Meanwhile” wie wszystko. Jak ktoś potrzebuje się na przykład dowiedzieć, jaka jest obsada i kiedy są próby, to spokojnie może zejść na dół, do kawiarenki „Meanwhile”, i zapytać.

Będzie obficie. Naliczyliśmy osiem planowanych premier w tym sezonie. Kim będziemy po tych spektaklach? Co w nas zmienią? Które z nich i dlaczego szczególnym echem zabrzmią w nas? Jedno wiadomo. Nic nie będzie takie, jak było. Zawsze jest inaczej i zawsze nieprzewidywalnie.

Podział pracy teatralnej na sezony trwające od września do końca czerwca pozwala odczuć, że teatr ciągle jest nowy i ciągle się zmienia. Nowe konteksty, w których nawet starsze rzeczy zabrzmią inaczej, nowe sztuki, nowi reżyserzy, nowe, nieodgadnione reakcje publiczności – wszystko niby to samo, a nowe. Już się zaczęło!



XYZ, data publikacji: 2016.03.23

„OPOWIEM WAM MOJĄ HISTORIĘ. MIOUSH AKUSTYCZNIE”. IMPRESJA PO.

Dla Panów z Kato od Pani znikąd

Kiedyś parszywe się zdawało wszystko co tu widzę,

przejazdem szybko stąd na Kraków albo aż stolicę,

morowe powietrze tabliczka Katowice.

Zza brudnej szyby wiecznie niedomyta ziemia,

Gdy pociąg ruszał, było  „żegnaj”  zamiast „do widzenia”.

Nie było ani pół powodu, żeby choćby wzrok zatrzymać

na brudnych murach, gdzie Ruch Chorzów jebał Arkę Gdynia.

 

I choć nie raz, los kazał wam w przepaść skakać

Wy nauczyliście się latać.*

 

Dziwna kraina czarów, wasza piąta strona świata.

Chce się uciekać stąd i już w połowie drogi wracać.

Podziemny rytm na bluesa was skazuje mimo woli,

Nad ziemią wasza duma, ból i  snów czarne ogrody.

I czerń na zawsze wżarta jest w czerwoną waszych domów cegłę,

Krajobraz malowany nigdy piórkiem, zawsze węglem.

A ilu świętych śląskich chciało, nic nie wyprosiło,

Jako pod ziemią tak na ziemi zawsze tutaj było.

 

Przeklęta świętość twoja w całej jej ozdobie marnej,

Święte przekleństwo bycia solą ziemi wiecznie czarnej.

 

I choć nie raz, los kazał wam w przepaść skakać

Wy nauczyliście się latać.*

 

*Miuosh „Piąta strona świata”



XYZ, data publikacji: 2016.03.04

DROGA PANI RIEFENSTAHL,

ponad 80 lat temu pisała Pani na wdechu:

„Wielce Szanowny Panie Hitler!

Niedawno pierwszy raz w życiu byłam na imprezie politycznej. Przemawiał Pan w Pałacu Sportu. Muszę przyznać, że Pańska osoba i entuzjazm słuchaczy wywarły na mnie wrażenie. Pragnęłabym poznać Pana osobiście. (…) Nie wiem zresztą, czy list mój dotrze do Pana. Bardzo cieszyłabym się z odpowiedzi.
Pozdrawiam Pana serdecznie.
Pańska Leni Riefenstahl”.

Wódz skinął łaskawie. A potem, potem było jak z innymi. Nieprzeparty urok wodza zahipnotyzował.
Masy całej Europy oglądały na wdechu Pani „Triumf woli”, pani „Olimpiadę”. Festiwal w Wenecji – nagroda. Światowa Wystawa w Paryżu – nagroda. Warszawa – zachwyt. We wrześniu 1938 roku „Kurier Poranny” donosił: „Na ten film [Olimpiada] powinna pójść młodzież całej Warszawy od najniższych klas do najwyższych, i to nie tylko dla samej nauki o sporcie, ale aby się napatrzyła, jak się znosi trudy i wysiłki nie tylko dla chwały osobistej, ale dla chwały swego narodu, dla barw, które się reprezentuje”.

A po latach? Wciąż piszą, że „Olimpiada” i „Triumf woli” to „dwa najlepsze filmy, jakie kiedykolwiek wyreżyserowała kobieta, podkreślając, że ich wyjątkowa magia bierze się z fenomenalnego rytmu, oświetlenia i poszerzenia możliwości kina (…)”.

Podobno dokumentując zwycięską kampanię wodza, we wrześniu 1939 w Polsce, tak bardzo przeżyła Pani widok mordowanych Żydów, że zrezygnowała z dalej realizacji kroniki. Szacunek.

Piękno i harmonia. Czystość, Wola i Moc. Po Armageddonie odnalazła je Pani wśród ludów Afryki, w doskonałości podwodnych światów.

Kilka lat temu „Triumf woli” wydano na płycie DVD. Na amazon.com ma pięć gwiazdek (najwyższa ocena) i entuzjastyczne recenzje! Nic dziwnego, skoro w rolach głównych występują (starring) we własnej osobie Adolf Hitler, Hermann Goering, Hans Frank, Josef Goebbels, Rudolf Hess, Heinrich Himmler i inni...

Obok pięciu gwiazdek komentarze: „Wow! Amazing!” Tych najwięcej.

Triumf, Pani Riefenstahl.

Za dwa dni premiera „Leni Riefenstahl. Epizody niepamięci”. Znów będą Panią przepytywać. Fatalnie. Znów, niestety, nie we własnych osobach, Himmler, Goebbels, Hess, ale też, niestety, biedna mała Sholl i jej brat. A co najgorsze, ta parszywa Elfride Jelinek, która o Pani, twórczyni amazing movies, śmiała wyrazić się „tandeciara”!

Nie zazdroszczę Pani.