|
|
PROCES - Franz KafkaTeatr Nowy w Zabrzu
Spektakl to podróż w głąb siebie, w której Józef K. jest jednocześnie swoim obrońcą i oskarżycielem . Zostaje skonfrontowany z takimi wartościami jak miłość, sztuka, religia i musi zdecydować co jest ważne. To opowieść o tym, że musimy przyznać sami przed sobą , że jest taki wybór. Nawet jeśli zaprzeczaliśmy jego istnieniu, to on nadal istnieje. Spychamy coś do podświadomości, a to i tak do nas wraca.
Przekład: Bruno Schulz
Obsada:
Jakie życie, taki wyrok
Krzyrzysztof Prus jest reżyserem o wielkim wyczuciu plastycznym i doskonale wie, jak wprowadzić światło w czeluść sceny, by widz poddał się teatralnej iluzji. Nie przypadkiem zaczynam recenzję z przedstawienia "Procesu" Franza Kafki w Teatrze Nowym w Zabrzu od takiej - dla reżysera i autora scenografii Marka Mikulskiogo - pochwały. Bo w tej inscenizacji obraz determinuje akcję. Nie góruje nad nią i nic przytłacza, ale wyznacza rytm wydarzeń. W scenicznej adaptacji prozy Kafki to szczególnie ważne, bo jej oniryczny klimat trudno przełożyć na dosłowność. Krzysztof Prus dzieli przestrzeń sceny na czarno-szary środek oraz zawoalowane tło, przez które przesuwają się kolorowe zjawy. W czerni dzieją się rzeczy prawdopodobne, za tiulową siatką hasają wyobrażenia, sny i skrywane przez bohatera obsesje. I tu, i tam rozciąga się jednak świat. Józef K., w wyrazistej interpretacji Zbigniewa Stryja. To sukces tego aktora, który- odmiennie od wielu kolegów - idealnie rozdziela swoje kreacje teatralne od postaci, jaką tworzy w popularnej telenoweli. Jego Józef K. nie jest więc skromnym urzędniczyną z wytartą teczką i w spadających binoklach. To mężczyzna przystojny i świadomy wpływów, gwarantujących mu pozycję społeczną i towarzyską. Rzecz w tym, że owa pewność siebie to tylko maska, nakładana na poplątaną psychikę i kompleksy. W takim ujęciu Józei'K. jest ofiarą jakiegoś tajemniczego spisku "innych", ale przede wszystkim ofiarą samego siebie. To człowiek słabego ducha, udający herosa. Potrzebujący miłości i nie potrafiący jej zatrzymać, gdy przychodzi. Rozumiejący własne ograniczenia, ale okłamujący otoczenie. Niemal do końca nie akcept ujący prawdy o sobie. Zbigniew Stryj niedostrzegalnie, ale konsekwentnie pokazuje rozpad osobowości bohatera. Tak jak ciemnieją stare malowidła, tak Józef K. gaśnic, szarzeje i zamiera w ostatnich odruchach samoobrony. W interpretacji Krzysztofa Prusa życie wystawia rachunek Józefowi K. poniekąd na jego własne życzenie. Przewrotność Kafki, którą zabrzańskie przedstawienie mądrze akcentuje, polega na paradoksie psychologicznym. Widz czy czytelnik, świadomi własnych ułomności, nawet nie przyznając się do tego. staje jednak po stronie udręczonego obsesjami bohatera... Przedstawienie "Procesu" w Teatrze Nowym, choć skoncentrowane na głównym bohaterze (nie schodzącym ze sceny przez dwie godziny!) jest też piękną kreacją zbiorową.
Od dawna nie widziałam tak wyrównanej gry wszystkich aktorów, z których każdy tworzy odrębny,
ludzki kosmos. Otoczenie może człowieka wynieść na piedestał i może go zabić-jest o czym myśleć
na długo po opuszczeniu Teatru Nowego!
|